Medycyna na prywatnych uczelniach (Fot.freedigitalphotos.net)

Wydziały medyczne na prywatnych uczelniach?

Lekarz po prywatnych studiach? Do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) wpłynęły wnioski w sprawie nadania uprawnień do prowadzenia kierunków lekarskich od uczelni takich jak: Uczelnia Łazarskiego w Warszawie, Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego i Wyższa Szkoła Techniczna w Katowicach.

Są głosy za i głosy przeciw całej inicjatywie. Zdecydowanie argumentem przychylnym jest fakt, że w Polsce na tysiąc mieszkańców przypada… 2,2 lekarza (dane OECD); bez kształcenia większej ich liczby kolejki w służbie zdrowia za chwilę nie będą miały końca.

Dr Jerzy Gryglewicz z Uczelni Łazarskiego zauważaMamy tak duży deficyt lekarzy, że grozi nam zapaść. Każda inicjatywa, która zwiększy ich liczbę, jest cenna.- Dodaje również, że o jakości ich kształcenia nie decyduje miejsce, gdzie ono się odbywa, lecz kadra.

Mimo wszystko istnieją wątpliwości, czy wprowadzenie wydziałów medycznych na uczelniach niepublicznych nie spowoduje inflacji dyplomu lekarza. Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, wypowiedział się dla Dziennika Gazety Prawnej w ten sposób – Nie możemy doprowadzić do takiej sytuacji, jaka ma miejsce w przypadku kształcenia weterynarzy. Dwie szkoły wyższe w Polsce kształcą już nie lekarzy, ale magistrów weterynarii. Jeżeli kierunki lekarskie będą otwierane na uczelniach niemedycznych, jakość kształcenia się obniży.

Medycyna uczelnie prywatne (Fot.freedigitalphotos.net)

– Uniwersytety medyczne mają potencjał wystarczający do tego, aby kształcić więcej lekarzy – mówi Maciej Hamankiewicz. Podkreśla, że są one ograniczone jedynie limitami ustalonymi przez resort zdrowia. Te będą zresztą obowiązywały również uczenie niemedyczne, które zyskają uprawnienia do kształcenia lekarzy. – Od dawna apelujemy do ministra o zwiększenie limitów – dodaje. Zdaniem samorządu zamiast otwierać kierunki lekarskie na prywatnych uczelniach, lepiej uwolnić limity dla uniwersytetów medycznych.

Wielu jednak boi się, że uczelnie prywatne chcą specjalizować się w kształceniu cudzoziemców – w tej chwili w Polsce kształci się ponad 5 tysięcy obcokrajowców. Należy pamiętać, że Polska Komisja Akredytacyjna od dwóch lat ma akredytację z Departamentu Edukacji Stanów Zjednoczonych. Oznacza to, że polskie dyplomy są nie tylko uznawane w innych krajach Unii Europejskiej, ale także są honorowane za oceanem.

Profesor Jerzy Malec z Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, mówi – Chętnie naukę na kierunkach medycznych podejmują też Skandynawowie. Kształcenie medyków jest bardzo drogie. Wyliczyliśmy, że czesne wynosić będzie około 40 tys. zł rocznie.

Dla studenta z Polski to ogromna kwota, lecz dla zagranicznego – nie taka duża. Profesor Marek Rocki wyjaśnia, że w Stanach Zjednoczonych nauka może być kilka razy droższa, dlatego zwyczajnie opłaca się przyjechać do Polski.

Na razie tylko jedna uczelnia publiczna, na której będzie można się kształcić za darmo, czeka na zgodę, aby uruchomić kierunek lekarski. To Uniwersytet Rzeszowski.

– To naturalny rozwój uczelni, skoro kształcimy już na kierunkach takich jak pielęgniarstwo, rehabilitacja czy fizjoterapia. Te studia mają ruszyć w roku akademickim 2015/2016 – zapowiada prof. Aleksander Bobko, rektor UR.

 

Źródło: serwisy.gazetaprawna.pl
Marta Kozownicka

 

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

facebook