Egzamin maturalny z języka polskiego na poziomie rozszerzonym (Formuła 2023) odbył się 21 maja 2025 r., a start zaplanowano na godz. 9:00. Zdający dostali arkusz, w którym były dwa tematy wypracowania do wyboru. Na napisanie pracy przewidziano 210 minut, a maksymalnie można było zdobyć 35 punktów.
Warto pamiętać, że na maturze rozszerzonej nie ma progu zaliczenia – wynik nie decyduje o „zdaniu lub niezdaniu” matury, ale jest kluczowy w rekrutacji na studia.
Jak wyglądał arkusz? Minimum teorii, maksimum pisania
Jeśli przygotowujesz się do rozszerzenia, ten arkusz z 2025 roku jest dla Ciebie ważną wskazówką: nie było żadnych zadań testowych, żadnego krótkiego czytania ze zrozumieniem ani analizy w punktach. Od razu wchodzisz w tryb „piszę długą formę”, wybierasz jeden temat i budujesz pełną argumentację. To oznacza, że o wyniku decydowały przede wszystkim: pomysł na interpretację problemu, dobór lektur, umiejętne łączenie tekstów i kontekstów oraz styl i spójność wywodu.
Wspólne wymagania formalne (dla obu tematów)
W obu tematach obowiązywały te same zasady wykonania pracy:
- W pracy należało rozważyć problem wskazany w temacie.
- Trzeba było przedstawić argumenty oraz odwołać się do wskazanych utworów i wybranego kontekstu.
- Jeden z przywołanych utworów musiał być lekturą obowiązkową (w temacie 1 wskazaną wprost, w temacie 2 – wybraną z listy).
- Praca musiała liczyć co najmniej 400 wyrazów.
Temat 1 – relacje między tekstami literackimi: jak i po co „rozmawiają” ze sobą utwory?
W pierwszej opcji punktem wyjścia był cytat ze „Słownika terminów literackich”, a problem dotyczył relacji między tekstami literackimi, ich funkcji i znaczenia. Obowiązkowym utworem była „Antygona w Nowym Jorku” Janusza Głowackiego – i to właśnie ta lektura ustawiała sposób myślenia: tekst współczesny, który wchodzi w dialog z tradycją i przepisuje znane wzorce pod nowe czasy.
Dokładna treść polecenia (część wspólna dla wypracowań)
W arkuszu, przy poleceniach do wypracowania, pojawiły się następujące wytyczne:
W pracy rozważyć problem wskazany w temacie. Przedstawić argumenty, odwołać się do wskazanych utworów oraz kontekstu. Jeden z utworów musi być lekturą obowiązkową. Praca musi liczyć co najmniej 400 wyrazów.
Co to znaczy w praktyce? W tym temacie najłatwiej było „dowodzić” na konkretnych mechanizmach: nawiązaniach, przetworzeniach, polemice, parafrazie, reinterpretacji motywów. Ja na Twoim miejscu ćwiczyłabym układ: teza o funkcji relacji → analiza przykładu z Głowackiego → drugi/ trzeci tekst literacki → kontekst (np. historyczny, kulturowy, filozoficzny) → wniosek, który spina wszystko w jedną odpowiedź na problem.
Uwaga praktyczna: ten temat nagradzał osoby, które potrafiły pokazać, że relacje między tekstami czemuś służą – np. aktualizacji sensów, krytyce współczesności, budowaniu ironii, podkreśleniu uniwersalności konfliktu, dopowiedzeniu tego, czego „pierwowzór” nie mógł powiedzieć w swojej epoce.
Temat 2 – konwencja oniryczna: sen, wizja i ich funkcja w budowaniu świata przedstawionego
Drugi temat kręcił się wokół konwencji onirycznej, czyli tego, jak „senność” (marzenie senne, wizja, majak, fantasmagoria) wpływa na sposób kreowania świata przedstawionego i po co autor po nią sięga. Co ważne: jako lekturę obowiązkową można było wybrać dowolną pozycję z listy lektur obowiązkowych wskazanej w arkuszu. To dawało dużą swobodę, ale też wymagało mądrego wyboru: najlepiej brać tekst, w którym oniryzm nie jest tylko ozdobą, lecz realnie „ustawia” sensy.
Jak podejść do „oniryzmu”, żeby nie popłynąć w ogólniki?
W tym zadaniu znajdziesz pułapkę: łatwo napisać, że „sen pokazuje emocje bohatera” i na tym skończyć. Tymczasem wysoko punktowane były odpowiedzi, które precyzowały funkcję konwencji onirycznej, np.:
- rozszczelnianie realizmu i pokazanie świata „prawdziwszego” niż realność (prawda psychologiczna, moralna),
- symboliczne ujęcie doświadczeń granicznych (lęk, poczucie winy, trauma, niepokój),
- budowanie groteski, absurdu lub wizji katastroficznej,
- zaburzenie chronologii i logiki, aby wydobyć ukryte sensy,
- kontrast między „tym, co widać”, a „tym, co naprawdę dzieje się w człowieku”.
Jeżeli w tym roku przygotowujesz się do podobnego tematu, ćwicz pisanie akapitów, w których nazywasz zabieg (oniryzm), pokazujesz go na konkretnej scenie, a potem dopiero wyciągasz wniosek, co to robi z przesłaniem i obrazem świata. Bez konkretu z utworu nawet najlepsze definicje brzmią jak streszczenie podręcznika.
Czego maturzyści spodziewali się w 2025 roku – i co ich zaskoczyło?
Przed maturą 2025 w rozmowach dominowały przewidywania, że na rozszerzeniu „wejdą” tematy mocno osadzone w kanonie: wielkie konflikty moralne, odpowiedzialność jednostki, wolność, władza, cierpienie, motyw buntu albo analiza jakiegoś wyrazistego bohatera. Wielu uczniów obstawiało też, że pojawi się coś blisko szkolnych „pewniaków”: dramat i tragizm, literatura w kontekście historii, albo klasyczna rozprawka o wartościach.
To, co się sprawdziło, to fakt, że egzamin wymagał łączenia tekstów i myślenia problemowego, a nie opowiadania fabuł. Zaskoczeniem dla części zdających była natomiast konstrukcja arkusza: tylko dwa tematy i od razu wypracowanie. Kilka osób mówiło mi też, że „Antygona w Nowym Jorku” jako obowiązkowy punkt w temacie 1 wymagała sprawności w pokazywaniu, jak literatura współczesna przetwarza tradycję, a nie każdy czuł się w tym pewnie.
W tle przygotowań dało się odczuć też szerszy kontekst tego czasu – intensywny medialnie i kulturowo. W roku poprzedzającym egzamin (i w miesiącach prowadzących do matury) sporo mówiło się o dużych wydarzeniach sportowych, premierach filmowych i serialowych dyskutowanych wśród młodych, a także o głośnych zmianach technologicznych i przyspieszeniu narzędzi opartych na sztucznej inteligencji w edukacji. W kulturze polskiej wciąż wracały rozmowy o ekranizacjach, nowych interpretacjach klasyki i o tym, jak współczesne teksty „przerabiają” znane historie – i właśnie to pięknie korespondowało z tematem o relacjach między utworami.
Żeby oddać klimat po egzaminie, wplotę krótkie wypowiedzi maturzystów (takie, jakie realnie słyszy się pod szkołami):
Ola: „Myślałam, że będzie coś bardziej ‘wprost’ o bohaterze albo o wartościach. A tu trzeba było pokazać, jak teksty ze sobą gadają. Jak ogarnęłam pomysł, poszło, ale start był stresujący.”
Kacper: „Wziąłem oniryzm, bo miałem dobrze przećwiczone sceny, gdzie świat się rozjeżdża jak we śnie. Najtrudniejsze było dla mnie dopisanie kontekstu tak, żeby nie był doklejony na siłę.”
Julia: „Największe zaskoczenie? Że nie ma żadnych zadań, tylko od razu piszesz. Trzeba było pilnować planu, bo 210 minut brzmi długo, ale jak zaczniesz poprawiać akapity, to czas ucieka.”
I to jest dla Ciebie najważniejsza lekcja z arkusza 2025: przygotuj się tak, jakbyś miał/miała wejść na salę i od razu napisać długi, spójny tekst. Nie „na pamięć”, tylko z umiejętnością szybkiego ułożenia argumentów, dobrania lektur i dorzucenia kontekstu, który naprawdę coś wyjaśnia.
Podsumowanie
Arkusz z 2025 roku pokazał, że na rozszerzeniu wygrywa nie liczba wykutych opracowań, tylko sprawność interpretacyjna i dobre decyzje pod presją czasu. Jeśli chcesz podejść do swojego egzaminu spokojniej, ćwicz plan pracy, pisanie wstępów i wniosków oraz budowanie akapitów „teza–przykład–wniosek”. Gdy opanujesz ten rytm, nawet nietypowo sformułowany problem stanie się dla Ciebie polem do zdobycia punktów.
ARKUSZE MATURALNE – PLIKI DO POBRANIA
PODGLĄD ARKUSZA MATURALNEGO
jezyk-polski-poziom-rozszerzony-arkusz










































































Komentarze
Dodaj komentarz