Wyższa Szkoła Dziennikarska im. Wańkowicza (Fot.Damian Kisielewski)

Niż demograficzny coraz bardziej odczuwalny- upadła znana warszawska uczelnia

Właśnie zamknięto znaną uczelnię prywatną, Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Wańkowicza. Z braku chętnych nie otwarto również niektórych kierunków na UW, nawet tych bezpłatnych.

Upadek Wyższej Szkoły Dziennikarskiej  im. Wańkowicza

Studenci Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Wańkowicza dostali wiadomość, że z nowym semestrem przechodzą do Collegium Civitas. Informacja jest zaskakująca, ponieważ szkoła istnieje od 1995 roku, a w swoim najlepszym momencie posiadała aż osiem oddziałów w Polsce.

Władze uczelni nie chcą wypowiadać się w sprawie likwidacji i odsyłają do Collegium Civitas. – Ta szkoła zwróciła się do nas o umożliwienie ich studentom ukończenia nauki w naszej uczelni. Powód to problemy finansowe, de facto zaprzestanie działalności szkoły – mówi prof. Stanisław Mocek, rektor Collegium Civitas.

Wygrać z niżem

„Wańkowicz” to nie jedyna szkoła warszawska, która ma problemy. Ostatnio głośno było o Wyższej Szkole Komunikowania i Mediów Społecznych im. Giedroycia. Tam za długi komornik zajął czesne, wpłacone przez studentów. Pojawiła się kontrola z Ministerstwa Nauki, która ma sprawdzić, czy w uczelni została jakakolwiek kadra naukowa. – Obawiam się, że nikt tam już nie pracuje – mówiła w październiku portalowi Gazeta.pl prof. Daria Lipińska-Nałęcz, wiceminister nauki.

Z niżem demograficznym walczy również uczelnia wyższa Vistula. Niedawno doszło pod jej szyldem do fuzji z pięcioma innymi szkołami wyższymi. Rektor Vistuli na uczelnianej stronie napisał: „Łączenie prywatnych uczelni zwiększa ich atrakcyjność w dobie kryzysu, gdy szkoły wyższe coraz silniej odczuwają skutki fali niżu demograficznego”.

W tym roku problemy z rekrutacją były też na Uniwersytecie Warszawskim. Z braku chętnych nie uruchomiono 29 kierunków i specjalności, w tym trzech na bezpłatnych dziennych studiach na lingwistyce stosowanej.

– Szacunki, że do 2015 r. zniknie z rynku dwie trzecie niepublicznych uczelni, są przerażające. Ale uważam, że te dobre mogą konkurować z publicznymi. Mają pewną przewagę – to elastyczność w kształtowaniu programów, lepsza obsługa studentów – stwierdza prof. Stanisław Mocek.

O ile warszawskie uczelnie niepubliczne radziły sobie z niżem demograficznym, podczas gdy inne, mniejsze uczelnie w Polsce zaczęły upadać, łączyły się, lub szukały chętnych do studiowania np. na portalach tanich zakupów Groupon, teraz i w stolicy sytuacja się zmieniła.

 

Źródło: wyborcza.pl
J. Jankowska

 

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

facebook